Ale piekło się otwiera,

Gdy w bramy stukam tą kością.

Widzisz tam, pod lip ciemnością

Postacie widać piekielne,

O drzewa poopierane.

Powietrze jak ołowiane

A deszczem gonty kościelne

Lecące jak śniegi białe,

Na ogniu i krwi stopniałe,

Węży sinych bielą kuszcze...