Jak mu ręce łzą uroszę,

Po żebracku jak poproszę;

Jak ja lirę upokorzę

I na sercu mu położę,

I do czoła mu przycisnę,

I przeszłością w oczy błysnę,

Starych dum nasypię w uszy;

Klnę się na duch! że się ruszy,

Taj swą twarzą księżycową

Spojrzy na was jak upiory...