(Bo nie myślę czynu krasić456)
Na koniu, szabli zamachem
Chciałem to światło jarzęce457,
Tę straszną marę zagasić
I w zamachu uciąłem jej ręce.
A to wszystko w smolnym dymie
Stało się, niby w ukryciu,
Przy żałosnych dzwonów biciu.
Tak, że gdym wyleciał z chmury,
To za mną... widmo olbrzymie,