U boku, ja, panna w modzie,

Ze złoconym wachlarzykiem,

Musiałabym (myślę sobie)

Wozić ją i ach... przy tobie

Mówić z nią chłopskim językiem,

Bo ona po polsku nie umie...

To bywało w sercu tłumię

Przestrachy moje tajemne,

Zgryzoty, przeczucia ciemne,

I te sny nazywam marą: