Albo też pękło czarne serce cara».

I cała wyszła na zielone błonia1

Czekać na jezdca2 pierwszego i konia.

Pierwszy koń leciał, a był jako smoła,

I cały czarny jeździec na nim siedział,

Przez lud przeleciał i wpadł do kościoła,

Przez lud przeleciał — słowa nie powiedział;

A kiedy kościół odemknięto z trwogą,

W tej ciemnej Ławrze nie było nikogo.

Drugi przeleciał — lecz resztkami włosa