Nie dbam, czy wzrastać będą — czy ucichać...

Jest to w godzinie wielkiej zmartwychwstania

Szmer kości, który na smentarzach1 słychać.

Lecz się umarłych zgrają nie zatrwożę.

Tak mi dopomóż, Chryste Panie Boże!

Widzę wchód jeden tylko otworzony

I drogę ducha tylko jednobramną...

Trzymając w górę palec podniesiony

Idę z przestrogą — kto żyw — pójdzie za mną...

Pójdzie — chociażbym wszedłszy szedł przez morze...