Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...
Niech przyjaciele moi siędą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb — oraz własną biedę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg mnie uwolni od męki, nie przyjdę...6
Lecz zaklinam: niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec7;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie, przez Boga rzucane na szaniec8!
Co do mnie — ja zostawiam maleńką tu drużbę9