A choćby nawet zapomnienie, nędza,

Jednego pacierz nad mogiłą księdza

I wieczna cisza w grobie niepłakanym.

O! ja zazdroszczę tym czystym, nieznanym,

Ja, co się aż tam, aż do słońca darłem —

O czemu ja też dzieckiem nie umarłem!?

Czemu!?... Ach wtenczas, księże, nie dla sławy,

Lecz przyleciałem był raz na bój krwawy,

Ażeby umrzeć. — Na Boga żywego,

Ja bym się teraz nie miał chełpić z czego...