Szyki się biły pod Maciejowicą38,

Wleciałem ściśle zamknięty przyłbicą;

Dziwny był ubiór, ale to miał zyskiem,

Że nie witano mię zdrajcy nazwiskiem,

Wreszcie i harmat zakryłem się błyskiem;

I smutny w sobie wpadłem we krwi morze.

Słyszałeś o tym żelaznym upiorze?

Długo to było między ludźmi sporem,

Kto był tym w ogniu rąbiącym upiorem.

O śmierci! ludzi tysiącznych morderca!