I nie wiem, jak ten sam miesiąc mógł patrzeć?

Gdy skonał w moim ojcowskim uścisku,

Chciałem go spalić na popiół w ognisku;

Lecz ledwie ogień zaczął biec po szacie,

Wyrwałem trupa i rzuciłem straży —

Poniosło mi go czarnych dwóch grabarzy,

I lepiej mu tam przy siostrach i bracie.

Od tego zgonu i od tej boleści

Naznaczono mi nowych dni czterdzieści.

Pod kręgiem słońca jako krew czerwonym