Słuchając różnych płaczów na dolinie.

Słowiki jęczą i fontanna płynie,

Mówią mi o niej — ja serce otwieram

I o śmierć prędką modlę się z rozpaczą,

I schnę, i więdnę — i ach, nie umieram...

I co dnia budząc mnie fontanny płaczą.

XX

Kiedy się myślą w przeszłości zagłębię,

Nie wiem, jak sobie jej postać malować?

Czy kiedy przyszła śpiącego całować