I miała wtenczas czerwone usteczka

Jak młoda róża, kiedy się rozchyla. —

I tak umarła ta moja dzieweczka,

Że mi się serce rozdarło na ćwierci —

A piękna była jak anioł — po śmierci!

Przyszli nade mną płakać nieborakiem

Strażnicy; przyszli mi wydrzeć to ciało.

I nieostrożni zaczepili hakiem —

Hak padł na pierś jej twardą, krągłą, białą...

I tu — bogdajby jak ja nie umarli! —