O Allach! Akbar Allach! jesteś wielki!

Wszystko, co miało tylko twarz człowieka,

Zaczęło stronić ode mnie z daleka.

Namiotu mego — córki go uprzędły —

Płótna na rosie poczerniały, zwiędły

I podarły się, i lekko napięte

Były jak próchna z ludzkich trumien zdjęte.

Zarazę było znać na tym namiocie —

I wiesz, że nawet tych wróbelków krocie,

Co zlatywały się tutaj o brzasku