Wszystko tam leży pod kopułką Szecha.

A ja samotny wracam — o boleści!

Trzy razy wieków przeżywszy czterdzieści,

Odkąd do mego płóciennego dworu

W tej kwarantannie wszedł anioł pomoru.

O! niewiadoma ta boleść nikomu,

Jaka się w moim sercu dziś zamyka!

Wracam na Liban, do mojego domu —

W dziedzińcu moim pomarańcza dzika

Zapyta: „Starcze! gdzie są twoje dziatki?” —