Bo zaraz — matka — ja — oboje razem —

Rzuciliśmy się, gdzie robaczek lichy...

A choć dziecięcia jęk był bardzo cichy,

To tak wydawał się obojgu głośny

I tak rozdarty, i taki żałosny,

I tak z głębokich wnętrzności wyjęty!

I tak rozumny! i taki przeklęty!!!

Żeśmy oboje biegli gromem tknięci,

I bez nadziei już! i bez pamięci!

I nie zawiodło przeczucie żałoby!