Nieruchomością śmierci przeraźliwe.

Uczułem wtenczas, patrząc na tę postać,

Że gdyby mogło choć tak z nami zostać

Przez wszystkie lata — choć tak, nie inaczej

Ubyłoby mi z serca pół rozpaczy.

A te już — ani zarazy strażnicy,

Ani ja niosłem do Szecha kaplicy,

Gdzie się nam trupia otwierała brama,

Ale je matka tam zaniosła sama.

W namiocie pustym ja zostałem z żoną.