Patrz na nie, dotknij! nie bój się zarazy,

Nie bój się śmierci, co dotknięciem sinem12...

Wszak ty nie jesteś, synu, moim synem.

Lecz nie — uciekaj! Ja wiem, że te płótna

Straszne się muszą obcym ludziom zdawać.

Śmierć od zarazy? — Ach! to śmierć okrutna!

Zaczynasz własnych braci nie poznawać,

Potem cię ogień pali, piersi górą...

Ach! ja tak moich widziałem ośmioro!

I co dnia patrząc na tak konające,