Kozak na koniu przywiózł spowiednika;

Przeskoczył diaków i bab bladych wianek,

Wziął go za kaptur i rzucił na ganek.

Sam idzie w tłumy, gdzie ponure gwary,

Że ktoś na pana rzucił śmiertne czary.

Kto? — Wszystkie oczy idą ku tej stronie,

Gdzie u grafini w oknie lampa płonie.

Wczoraj — widziano ją w grocie z wieczora

Nie samą — mówią, że trup Wernyhora

Przyszedł się pomścić za Lachów ojczyznę