Drzewo, co późnej mogło czekać zimy —

On tak wyglądał jak rycerz Solimy,

Piękny i straszny, kiedy go koń kary

Niósł do kochanki przez burzanów jary,

Kiedy na jakie powietrzne wołanie

Stawał obejrzeć się gdzie na kurhanie;

Myślałbyś wtenczas, że to anioł stepu

Pod błękitami niebieskiego sklepu

Stoi i czeka, aż wicher poruszy

Na jaką walkę skrzydła jego duszy.