Sarneczki złote na kurhany skaczą,

Róże się polne otwierają, płaczą,

Orzeł na krzyżu z rosy skrzydła trzepie.

Jaki spokojny wschód słońca na stepie!

Tylkoż w tym zamku złote słońce budzi

Z przerażonego snu pobladłych ludzi!

Tylkoż w tym zamku otworzą się oczy,

Które przed nocą mgła śmierci zamroczy!

Na toż więc było na ten świat przychodzić

Cierpieć, miłować, nienawidzieć, szkodzić: