Że za promienne będzie i za duże

Albo że będzie jako czarna plama.

Ale na niebie była z tęczy brama,

Na wypłakanej rozwieszona chmurze.

Wyszła. — I naprzód ją zdziwiły róże,

Że takie były jak wczoraj różowe.

Zerwała jedną i podniosła głowę,

I zadziwiła ją ta tęcza ranna,

Niebios błękitnych przezroczystość szklanna,

Krążek księżyca tonący w błękicie.