Zda się, że nowe ją zdziwiło życie,

Tak w ciszy czegoś słuchała, tak biegła;

Aż gdzieś w krysztale jeziora spostrzegła

Na licu swoim przezroczystszą białość,

Żywszy ust koral i większą omdlałość,

I uśmiech pełny tęsknoty, i żałość.

Więc osłoniła się cała w warkoczu

I więcej na mnie nie podniosła oczu.

XVI

Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać,