Zabite śmierci ćwiekiem okienice;

Wszystko zaczęło mię straszyć i smucić,

Jakbyśmy nigdy nie mieli powrócić.

Szedłem posępny i drżący na góry...

Jeziora czarne, głazy, śniegi, chmury;

Girlandy z orłów na błękitnym lodzie,

Słońce czerwone jak krew o zachodzie,

Dom pustelnika śniegiem przysypany

I dwa ogromne na straży brytany,

Krzyżyk na celi, gdzie siadały gile,