Dusza w dziecięciu bladym obłąkana,

Smutna i z ciałkiem niedołężnym zwadna,

A w obłąkaniach jak aniołek ładna;

Gdy się uśmiecha — zda się, że do nieba;

Płacze — to myślisz, że mu tak potrzeba

Nad jaką dawną pamiątką lub szkodą

Jak zapłakanej wierzbie stać nad wodą.

Tylko że ojcu, gdy mu dziecię zbladło,

W chorobie dziecka jest zgryzot zwierciadło;

Tylko że nieraz jakaś moc grobowa