Wszyscy się boją wierzyć w takie dziwo.

W młodości, słychać, zgrzeszył bardzo krzywo,

Dlatego piorun za nim się pomyka,

Owiewa skrami, straszy, lecz nie tyka,

Tylko grobowym okrąży zapachem,

Aby go zabić krwią albo przestrachem.

A mówiąc o tym ludzie z twarzą bladą

Dodają: Człowiek ten przewinił zdradą

I sam się dzisiaj chce karać za zbrodnie,

Sam przyzwał piekieł czerwone pochodnie;