I raz go z wody wydobyła zgraja;

Było to, mówią, w dzień trzeciego maja.

Widziano, jak biegł przez łąkę w zawody,

Ognie go, mówią, zagnały do wody.

Widziano, jak się topił cały blady:

Skądże ta rozpacz? i te ognioślady?

Gdy ziemia w nowe kwiaty się ustraja,

Gdy wszystko ciche w dzień wiośniany maja?

A już to od lat wielu takie rzeczy;

Nikt nie przysięgnie i nikt nie zaprzeczy,