Grafini kona — mówią — on nie słyszy.

Zlękli się ludzie jego trupiej ciszy,

Trącają — milczy jak widmo zaklęte,

Usta ma drżące, zęby mocno ścięte;

Wzięli, zimnego zanieśli na łoże.

Co się w tym zamku stało? Wielki Boże!

Tu śmierć nie czeka zwyczajnej kolei.

Grafini, mówią, była przy nadziei;

Wszyscy widzieli i tłum cały pyta,

Czy jeszcze żyje, czy z dzieckiem zabita.