Mój ojciec umarł — tak jak był powinien...
Czemuś ty, księże, zadrżał? Jam nie winien...
Że mię widziano tej nocy przy turmie24
W księżycowego wichru dzikim szturmie?
Na zapienionym żem uciekał koniu,
Żem pędził z głuchym tętentem po błoniu,
Że ojca mego we krwi znaleziono
Nazajutrz?... Księże! rozedrzyj mi łono
I obacz serce, nim pójdę do trumny,
Bo mówię prawdę — lecz przysiąc za dumny.