Od czasu jeszcze dawnych Pelopidów,

Od wygaśnienia rodziny Atrydów5

Nigdzie krwi tyle na gmachu kamieniach,

Nigdzie plam tyle od zbrodni w sumnieniach6,

Nigdzie rodziny tak czarnej nie było,

Tak czarnych prochów pod żadną mogiłą...

Chciałbym powiedzieć... W imię Ojca, Ducha!

Kto tak okropnej powieści wysłucha?

V

Choć w zamku gości częstują wspaniale,