Jak Wenus w srebrne wracająca piany,

Skąd była wyszła kwiatem. — I tak, Boże!

Słuchałem znowu lecących bocianów,

Które się wlekły girlandą przez morze,

A niosły mi pieśń z mych ojczystych łanów.

Ale i głosy ptaków nic nie rzekły

Rozumieć tworów nieumiejącemu,

Tylko girlandy smętnych jęków wlekły,

Szum skrzydeł dając wiatrowi wielkiemu,

A smętek morzu... Lecz teraz, o Panie,