W lasach oliwnych gwarzyli poważnie,
Duchem być sądząc wodę lub płomyki1,
A prawdą: przeciw nędzom stać odważnie.
Więc i tam, Panie! pod tymi niebiosy
Turkusowymi, kiedym słuchał blady,
Leciały do mnie różne prawdy głosy,
Jak echa od harf umarłej Hellady.
A jednak smętny odszedłem od echa
Partenońskiego, gdzie marmur różany
I gładki — wiecznie z nieba się uśmiecha,