Byłaś jakby tych sejmów prezydentem

Duchem — próchenko ciała i opłatek,

Co miejsca przez lat dziewięćdziesiąt bronił,

A nie ustąpił — aż Pan Bóg zadzwonił.

Dlategom ja cię czuł pod suchą kością

Dobrą, choć ludzie o złość oskarżali,

Tyś sławne imię nosiła ze złością;

A ja sam także mam to, co mię pali.

Gdym jest wielkimi burzami natchnięty,

A w burzach nawet czuję się sam święty.