Czajkami w srebrną pianę rozbita.

Jak się te nurki spokojnie pławią,

Pod słońca blaskiem skrzydły trzepocą.

Lecz, kto wie druhy, może przed nocą

Srebrne się morza fale zakrwawią?” —

„Ha! zgadłem bracia — tam na obłoku

Turecki żagiel z wiatrem ucieka.

Zaczęte łowy! mieć go na oku,

Lecz się nie zbliżać, zawsze z daleka.

Niech żadne wiosło czajki nie nagli,