Przedarł druciane węzły koszuli;

Krew popłynęła aż na kobierce

Co okrywały baszy okręty.

Żmija się zemścił — ugodził w serce:

Schylił się Selim jak kwiat podcięty,

Upadł na pokład ze chrzęstem stali,

Padając okiem rzucił po fali:

Przez fale płynie łódź okrętowa —

Tam jego ojciec. — Selima głowa

Spadła na piersi —