Aż ponad strzechy rosną i kwitną.

Owdzie spróchniałe skrzypiąc żurawie,

Sięgają w studni wodę błękitną:

Tam Zaporożec napawa konia,

Śpiewając dziką pieśń o wyprawie,

I gwarząc z echem wraca przez błonia,

Kiedy wieczorna zabłyśnie gwiazda —

Na śpiew szczekaniem pies się odwoła.

Chaty wiszące w parowach sioła,

Jako jaskółcze czernieją gniazda...