Ale dla Turków jakże zdradzieckie

Czertomeliku wysep zakręty!

Gdy w nie galery weszły tureckie,

Utkwił na miejscu żagiel rozpięty.

I tak za czajką płynące wrogi,

Co wprzód grozili, blade od strachu,

Nie mogli znaleźć powrotu drogi,

Jakby w egipskim zbłąkani gmachu.

Kozak spokojne porzucił chaty,

I biegł na brzegi — tam pop z gromnicą,