Leciał jak z wiatrem chmura stepowa;

Lecz nie do Turków — do Oczakowa? —

Na północ wsteczną poleciał drogą.

Już zniknął. — Blado wschód się czerwieni,

Już się oddala tętent po wrzosie;

Tu koralową barwą jesieni,

Błyszczą burzany w srebrzystej rosie,

I szpaków stada po nieba sklepach

We mgle się kąpią — i lgną na łozy.

Gdzie dwie samotne płakały brzozy,