Sadzi przez doły —

Gończe skowyczą,

Kraczą sokoły.

I jeden sokół już zleciał nisko,

Siadł mu na grzbiecie, szpony zatopił.

Chart wiatronogi za zwierzem tropił,

Już go dościgał — już blisko — blisko —

A sumak leci bojaźnią ślepy,

Leci w zasadzkę — wpadł na oszczepy,

Drgnął tylko — upadł — a tłum wesoły