wiele z jej wymiarów przenika.
A co zostaje na wybrzeżu trudności: tajny środek
albo mały list, czasem motyw braku lustra
i niemożność odzwierciedlenia emocjonalnej litery
albo drobny liść z drzewa wiadomości dobrego
i zdrewniały pęd drzewa złego.
Tak długo oblicza się, żeby pisać, bo pobudza, co wreszcie miało wystarczać.
I budzi się następny wieczór w późną noc, zanim się sen zamarzy.
Ale zupełnie inne kule śniły się Hildegardzie z Bingen1.