Wyszłam na ten boski pokaz w cienkiej sukience bez rękawów.
Drżałam trochę z zimnego strachu. Więc wymówiłam: dobranoc.
A pomyślałam:
to już koniuszek rewii, nie związanej z życiopisaniem.
Teraz czas na megahistorię i jej wysokie standardy.
Kupiłam czteropak tiktaków z różowym goździkiem diody.
Kasuje się telefony, których nie chce się zastosować,
ale ktoś zawsze podaje ci je do wiadomości w szkicu,
eseju albo szczerym dzienniku. Bo wiadomość to coś,
co ktoś wie i z czasem rozpowszechni.