w wyrażeniu paru prostych rzeczy, należy się zdać na czynną niemożność

okoliczności.

Bo to jest najprawdopodobniej stan przygotowania do zmartwychwstania czegoś,

czego istnienia, nie mówiąc o nieżywotności, nawet się nie podejrzewało, chociaż

miało się niekiedy jaśniejsze wizje i intuicję śmieszną do granic radości.

Ale nigdy bym nie pomyślała, że kwestia śmierci może być wmieszana z flanki

w sprawę cudów, których przesadnie się nie obserwuje. Mówi się, że cudów nie ma,

to znaczy są, ale wyraźnie ma ich nie być — jakby miało biednemu człowiekowi

wystarczać posiadanie pewnej fizyczności i poznawanie najprawdziwszych jej

równań, a dostatecznie umilać czas wynajdywanie rozmaitości związków