*

Na ulicy mojego miasta ludzka reklama przestrzega przed zagrożeniami zdrowia.

Człowiek-kufel w sezonie piwnym wprawdzie zachęca do wejścia do pubu,

ale nie dzisiaj. Oto bowiem nadchodzi wróg-papieros, a za nim podąża ohydna

marskość wątroby. Ale kim jest ten facet w białym, brudnym futrze. Pytam:

— A pan za co jest przebrany?

Nieco smętnie mi odpowiada:

— Za cukier.

*

Gdy nie chcę się już obudzić, otrzymuję zdjęcie do popatrzenia na ratunek.