Kto się nie lęka, sam jest przerażający i jako żywy nie wejdzie
Na parkiet twardawej wieczności ani w port, który zawiał wiatr.
Rzeczenica ma rysy człowieka, pan jej — typ siebie
Skrycie trzymał łup wojenny. Za miłą kiedyś tęsknił rok,
A siebie wciąż wskrzeszał. Został pokonany winem
Teraz w gaju flora kwiatów kryje jego potłuczone binokle.
Co skryte w zgiełku poronionego życia, kto weźmie? Jak poraniony?
Kto upada w dół nagły, a służący bagna przecinają go żelazem wpół,
by uwolnić od kary i wypuścić w lesistej okolicy śniadość?
Łup mój miła żono, grzech twój niedostatek. Wzdryga się kurtyna.