mgła zmienia się w szadź igielną. Ten wieczór nie był dobry, tylko chłodny. Miałeś
brokat na ustach, który śmiesznie lśnił. Podobno zostało nam pięć lat w ciemnej
energii, w podejrzanym, skalarnym polu, i zaraz klasycznie odezwie się puenta
urodzonym w niedzielę i tym, którzy lubią pisać w łóżku.
Namierzam czas i buduję trzy razy to samo zdanie. W faktach mam krach
równoczesności i miłość, która obraca się w posępną stałość. Będzie wypalona do
końca, zanim zakwitną mroźne mgły. Obojętnie jak zawirują blotki. Użyj więc
jeszcze tego cudownego wołacza, a będę Cię wspominać w małej zaspie, w drodze
do ciepłych źródeł, na której znów zepsuł się autobus.
Myśl o mężczyznach, poszukujących partnerek rzetelnych, nie daje mi w spokoju