Konieczna jest decydująca zmiana wielu „tulących do serca”.
A są odporni na postępy, znają chwyty i doskonale wiedzą, kto jest „królem”.
Co więc pozostaje? Kończyć z aspirowaniem do roli przyjaciela,
nie bazować więcej na złudzeniu, że jeśli będziesz mocno kochał,
to zyskasz wzajemność. To kompletny nonsens.
Lepiej sytuowani porzucą cię i twoje nabożne, rozpieszczające praktyki,
uznają twój cel za prosty. To żaden wstyd. Tak jesteśmy postrzegani
przez większość. Nie obraża to naszej inteligencji, podczas gdy
typowe relacje „I-will-allways-love-you”1 to działanie poniżej krytyki.
Bądźmy więc dalecy od żartów, w sferach najnudniejszych jak sztuka