szemrzą trawy. Samotny bizon żywi się przy drodze,
aż nadjeżdżają samochody i stają przed nim na baczność.
Bizon łypie krwawym okiem i majestatycznie
przekracza szosę, nie zważając na wzruszonych ludzi,
którzy gapią się w jego kark i zad, aż znika za linią lasu.
Wtedy samochody ruszają po nowe wrażenia. Jednak beznamiętnie
przemierzają Wielkie Równiny — ziemię Indian Lakota.
Grunt oddycha tu równo, spokojnym tonem, aż do Badlandów1,
gdzie nie ma już wytchnienia, tylko susza, kaniony i skalne fortece.
I sen o najgorszym oblężeniu. Samochody zatrzymują się