Za życia nikt
Za życia nikt nie wyruszyłby w wyboistą drogę z kobietą, która przez ubranie
sprawdza jednym muśnięciem palca sztywność kręgosłupa, choć jest on
najpewniejszą linią ludzkiego ciała. Nikt za nią by nie pożądał, nie śledził jej
posunięć nawet do najbardziej zaawansowanych pozycji. Samo życie dałoby jej
radę i prelekcję na temat przeżycia, czyli samotnego doświadczenia i przetrwania.
Radosne komunikaty nietrafiające do celu, ale błogosławione ich lotki znaczone
uczuciem, które grzęzły w trawie, choć ich nie znalazł tam ani jeden uśmiech.
Widoczne były jednak kątem oka jak spadające gwiazdy, wśród sennych pyłków
i baniek mydlanych, które wypadały z wysokich pięter, wydmuchiwane przez