Salamandra wolno zamrugała oczami.
— Siedemdziesiąt dwa.
— Jaki dzisiaj dzień? — zapytał Povondra.
— Sobota — odparła salamandra.
Povondra pokręcił z podziwem głową.
— Faktycznie, jak człowiek. Jak się nazywa to miasto?
Płaz otworzył pysk i zamknął oczy.
— Jest już zmęczona — wyjaśnił pospiesznie człowieczek. — Co powiesz państwu?
Salamandra ukłoniła się.
— Moje uszanowanie. Dziękuję uprzejmie. Do widzenia.