G. H. Bondy ukłonił się.

— Panowie, z żalem zamykam ten rozdział, by tak rzec, vantochowski. Wykorzystaliśmy w nim to, co w nas samych było dziecięcego i awanturniczego. Czas zakończyć tę bajkę z perłami i koralami. Sindbad umarł, panowie. Pytanie, co teraz. — (O to właśnie pana pytamy!) — Więc dobrze, proszę pana. Niech pan będzie łaskawy wziąć ołówek i pisać. Sześć milionów. Napisał pan? Niech pan to pomnoży przez pięćdziesiąt. To jest trzysta milionów, prawda? Proszę znowu pomnożyć to razy pięćdziesiąt. To piętnaście miliardów, zgadza się? I teraz, panowie, poradźcie mi łaskawie, co będziemy za trzy lata robić z piętnastoma miliardami salamander. Gdzie je zatrudnimy, czym będziemy je żywić i tak dalej. — (Więc dajcie im zdechnąć!) — Tak, ale czy to nie szkoda, proszę pana? Czy nie sądzi pan, że każda salamandra przedstawia jakąś wartość pod względem ekonomicznym, wartość siły roboczej, która czeka na wykorzystanie? Panowie, z sześcioma milionami salamander możemy jeszcze jakoś gospodarować. Z trzystoma milionami będzie trudniej. Ale piętnaście miliardów salamander, panowie, to już nas absolutnie przerośnie. Salamandry pożrą Kompanię. Tak to wygląda. — (Pan będzie za to odpowiedzialny! To pan zaczął całą tę historię z salamandrami!)

G. H. Bondy podniósł głowę.

— Ja tę odpowiedzialność w pełni przyjmuję, panowie. Kto chce, może się natychmiast pozbyć akcji Kompanii Eksportowej Pacyfiku. Gotów jestem za każdą akcję zapłacić... — (Ile?) — Pełną wartość, proszę pana. — (Poruszenie. Prezydium zezwala na dziesięciominutową przerwę).

Po przerwie prosi o głos H. Brinkelaer.

— Pragnę wyrazić zadowolenie z tego, że salamandry tak gorliwie się mnożą, dzięki czemu rośnie majątek Kompanii. Ale, panowie, nonsensem byłoby hodować je nadaremno. Jeśli sami nie mamy dla nich odpowiedniego zajęcia, w imieniu grupy akcjonariuszy proponuję, żeby salamandry były po prostu sprzedawane jako siła robocza komukolwiek, kto chciałby prowadzić jakieś prace w wodzie lub pod wodą. — (Oklaski). — Wykarmienie salamandry kosztuje dziennie kilka centymów. Gdyby sprzedawać parę salamander, powiedzmy, za sto franków i gdyby pracująca salamandra wytrzymała, dajmy na to, tylko rok, taka inwestycja będzie się każdemu przedsiębiorcy szybko amortyzować. (Przejaw aprobaty).

J. Gilbert konstatuje, że salamandry dożywają znacznie dłuższego wieku niż jeden rok. W kwestii tego, jak długo właściwie żyją, nie mamy jeszcze zbyt dużego doświadczenia.

H. Brinkelaer koryguje swoją propozycję w tym kierunku, aby cena jednej pary salamander wynosiła trzysta franków loco33 port.

S. Weissberger pyta, jakie prace właściwie mogłyby salamandry wykonywać.

Dyrektor Volavka: