— Z racji swego naturalnego instynktu i niezwykłej sprawności technicznej salamandry nadają się zwłaszcza do budowy zapór wodnych, nasypów i falochronów, do pogłębiania basenów portowych i kanałów, do usuwania mielizn i nanosów bagiennych i do oczyszczania dróg wodnych. Mogą umacniać i regulować morskie brzegi, rozszerzać stałe lądy i tym podobnie. We wszystkich tych przypadkach chodzi o prace zbiorowe, wymagające setek i tysięcy pracowników. O prace tak rozległe, że nawet nowoczesna technika się ich nie podejmie, jeśli nie będzie mieć do dyspozycji bardzo taniej siły roboczej. — (Tak jest! Doskonale!).

Doktor Hubka zgłasza obiekcje, że poprzez sprzedaż salamander, które będą mogły się rozmnażać także w nowych miejscach, Kompania straci swój monopol na salamandry. Proponuje, aby przedsiębiorcom stawiającym wodne budowle jedynie wynajmować brygady pracownicze salamander dobrze wyćwiczonych i wykwalifikowanych, pod warunkiem, że ich ewentualne potomstwo będzie nadal należeć do Kompanii.

Dyrektor Volavka wskazuje na to, że nie można pilnować w wodzie milionów względnie miliardów salamander, a tym bardziej ich narybku. Niestety, wiele salamander już zostało ukradzionych do ogrodów zoologicznych i zwierzyńców.

Col. D. W. Bright:

— Należałoby sprzedawać, ewentualnie wynajmować, tylko samce salamander, żeby nie mogły się rozmnażać poza wylęgarniami i farmami, które są majątkiem Kompanii.

Dyrektor Volavka:

— Nie możemy twierdzić, że farmy salamander są majątkiem Kompanii. Nie można posiadać ani wynajmować kawałka dna morskiego. Kwestia prawna, do kogo właściwie należą salamandry żyjące w suwerennych wodach terytorialnych, dajmy na to, królowej holenderskiej, jest bardzo niejasna i może prowadzić do licznych sporów i konfliktów. — (Zaniepokojenie). — W większości przypadków nie mamy nawet zagwarantowanego prawa do połowu ryb. Zakładaliśmy nasze farmy salamander, panowie, na wyspach Pacyfiku właściwie na czarno. (Rosnący niepokój).

J. Gilbert odpowiada pułkownikowi Brightowi, że na podstawie dotychczasowych doświadczeń wiadomo, że izolowane samce salamander tracą po pewnym czasie żywotność i wartość jako siła robocza, stają się leniwe, apatyczne i często umierają z tęsknoty.

Von Frisch pyta, czy nie dałoby się rynkowych salamander wcześniej kastrować albo sterylizować.

J. Gilbert: